O autorze
Zaparaszam na mój Facebook

Rydze

Rydze
Rydze shutterstock.com
Moje pierwsze wspomnienie rudego rydza to bułgarskie lasy na Witoszy pod Sofią. Pamiętam, że moi rodzice kosili je kosą, takie ich tam było zatrzęsienie. Co zrobić z taką ilością rydzów?

Ukisić, podpowiadam. W mojej rodzinie rydze się kisiło jak ogórki, przekładając warstwę grzybów warstwą cebuli z grubą solą i niewielką ilością kopru. Takich warstw w kamionkowym naczyniu może być nawet pięć. Całość zalewamy lekko osoloną, dobrą (najlepiej mineralną) wodą. Przez dwa dni trzymamy tak zaprawione rydze w ciepłej kuchni, po czym odstawiamy naczynie do chłodnej spiżarni. Pycha. Całkiem niedawno dowiedziałam się, że ten sposób konserwowania rydzów stosuje się od wieków w rejonie Bieszczadów. Nic dziwnego, wszak to właśnie Bieszczady są polskim zagłębiem rydzowym. Poza Bieszczadami jednak znalezienie rydza w lesie należy do rzadkości a radość ze znalezionej kolonii jest niemal tak ogromna, jak strach przed tym, że to wcale nie rydze a trujące wełnianki. Jednak choć na pierwszy rzut oka oba grzyby są niemal identyczne, to tak naprawdę dość łatwo je rozpoznać – prawdziwy rydz, w przeciwieństwie do wełnianki, po nacięciu „krawi” różowym mlekiem. Wełnianka ma dodatkowo silnie piekący smak, jednak akurat tego proponuję nie sprawdzać.
Trwa ładowanie komentarzy...